Na pewno wielu z Was chciałoby mówić paroma językami obcymi. Dwa języki obce to już dla niektórych maximum i ogromne osiągnięcie. Z tym się jak najbardziej zgadzam 🙂 Ale często, dla osób, które studiowały czy pracowały za granicą, dwa języki obce to już norma.

Opowiem Wam moją historię i dzięki moim doświadczeniu z nauką języków obcych, mam nadzieję, będziecie się mogli wiele dowiedzieć jak szybko i skutecznie uczyć się nowego języka.

Obecnie (mam 27 lat) władam pięcioma językami (polski, angielski, francuski, hiszpański oraz chiński). Jak do tego doszłam? Potrzebne mi było około 5 lat, żeby teraz móc porozumieć się w tych pięciu językach. Na początku, oczywiście już w gimnazjum władałam bardzo dobrze językiem angielskim, wiec ten język nie był żadnym problemem. Kolejnym językiem obcym dla mnie był niemiecki, którym umiałam się posługiwać na dość zaawansowanym poziomie jakieś 7 lat temu, ale jak zaczęłam podróżować to stwierdziłam, że ten język jest bardzo nieużyteczny dla mnie i przestałam się go uczyć. Szczerze mówiąc, nie lubiłam wymowy tego języka. Dzisiaj jak ktoś mówi po niemiecku, bardzo dużo rozumiem, ale o wiele trudniej jest mi z rozmową, ponieważ nigdy tego języka za granicą nie używałam (oprócz wycieczek do Berlina czy Austrii). O mojej przygodzie z innymi językami obcymi dowiecie się poniżej.

Jeśli naprawdę chcesz szybko nauczyć się jakiegoś obcego języka, to istnieje parę metod, ale ta najważniejsza to:

1. WYJEDŹ DO KRAJU, W KTÓRYM TYM JĘZYKIEM WŁADAJĄ.

Przez 3 lata uczyłam się francuskiego na uniwersytecie oraz w szkole średniej. Umiałam dość dobrze gramatykę oraz słownictwo…ale co z tego, gdy nie umiałam w ogóle rozmawiać z cudzoziemcami w tym języku?! Słowo Wam daję, na uniwersytecie kiepsko mi szło z francuskim, cały czas gramatyka, dialogi, powtarzanie… nie lubiłam tego. Nagle okazało się, że na moim drugim roku wyjeżdżam na 6 miesięcy na Erasmusa do Francji…Zajęcia miałam po angielsku, ale zapoznałam się z wieloma francuzami oraz mieszkałam w akademiku z ludźmi którzy mówili tylko po francusku. Po tych 6 miesiącach wróciłam na uniwersytet i byłam tak naprawdę jedną z najlepszych w klasie. Mój poziom francuskiego z A2 podniósł się na jakieś B2. Najlepsze było to, że nie miałam żadnych problemów z wymową oraz rozmowami. Używałam takich samych zwrotów jak francuzi na co dzień. Co gorzej, do wielu zdań dodawałam wiele przekleństw w stylu ‘merde’ albo ‘putain’. Po tych 6 miesiącach pokochałam język francuskiego (a naprawdę nie podobał mi się przedtem) i przede wszystkim nie miałam żadnych oporów, żeby rozmawiać z innymi w tym języku. Było to teraz czystą przyjemnością. Wiem, że najgorszy problem Polaków jeśli chodzi o naukę języków obcych, to po prostu nieśmiałość. Każdy może się nauczyć gramatyki i słownictwa, ale co z tego jeśli nie ma śmiałości, żeby zacząć rozmawiać w języku obcym? Ja, na szczęście, nie miałam żadnego problemu ze śmiałością. Zawsze zaczynałam rozmowę po francusku z francuzami, nawet jeśli wiedziałam, że robię ogromne błędy. Miej głęboko w d…. to, że robisz błędy mówiąc w obcym języku! Sami francuzi robią strasznie dużo błędów w swoim języku, zwłaszcza jak piszą!!! Często francuzi mi mówią, że piszę lepiej niż niejeden francuz.

2. NIE BÓJ SIĘ ZACZĄĆ MÓWIĆ W JĘZYKU OBCYM

Tak jak napisałam wcześniej, jeśli jesteś osobą nieśmiałą, musisz się tego pozbyć, inaczej nie nauczysz się nowego języka. Musisz nie bać się popełniać błędów w rozmowie. To się zdarza każdemu, nawet najlepszemu mówcy. Mam tak dużo znajomych, którzy rozumieją wszystko po angielsku, ale mają jakąś zaporę przed mówieniem w tym języku. Po prostu boją się, że będą robili za dużo błędów etc… Ale tak jak mówiłam wcześniej, najważniejsze jest pozbyć się nieśmiałości w rozmowach.

3. ZAKOCHAJ SIĘ 😉

Jeśli wyjeżdżając za granicę, jesteś człowiekiem wolnym (tzn. bez drugiej połówki lol) to najlepszym sposobem na naukę języka obcego jest znalezienie sobie drugiej połówki, która włada językiem, którego chcesz się nauczyć. Oczywiście nie zakochuj się z przymusu 😉 Ja miałam taką sytuację we Francji, kiedy wyjechałam tam po raz pierwszy. Francuzi, bardzo często mówią kiepsko po angielsku, albo w ogóle w tym języku nie mówią. Ja trafiłam na chłopaka, który bardzo kiepsko władał angielskim, więc cały czas musieliśmy się porozumiewać po francusku.

4. ZAWSZE ZACZYNAJ ROZMOWĘ NIE PO ANGIELSKU, ALE WŁAŚNIE W JĘZYKU, KTÓREGO SIĘ UCZYSZ (JEŚLI JEST ON INNY NIŻ ANGIELSKI ;))

Po moich studiach na różnych krańcach świata zauważyłam, że bardzo ważnym elementem jest zacząć rozmowę z kimś w języku, którego chcesz się szkolić. W Peru jest mi bardzo łatwo. Tutaj ogromna masa ludzi nie mówi po angielsku, wszyscy zawsze ze mną zaczynają rozmawiać po hiszpańsku. We Francji jest trochę inaczej, zwłaszcza ze studentami, którzy chcą polepszyć swój poziom angielskiego. Gdy zaczynasz do nich mówić po francusku, oni zazwyczaj będą próbowali kontynuować rozmowę z Tobą w języku angielskim. Ale nie poddawaj się! Nawet jak oni Ci odpowiadają w języku angielskim, Ty kontynuuj w tym języku w którym zaczęłaś. Oni po paru minutach przejdą, w wypadku francuzów, na francuski. W Paryżu bardzo często mi się zdarzało, że jak tylko paryżanie zauważali mój ‘inny’ akcent to przechodzili na angielski. Ale ja się nie poddaje 🙂

5. NIE ZOSTAWAJ W GRUPACH Z POLAKAMI NA WYJAZDACH ERAMUSOWYCH CZY W PRACY ZA GRANICĄ.

Polacy mają taką cechę, że lubią być w grupie ‘swoich’. Wyjeżdżasz na studia/ praktyki/ pracę za granicą? Nie szukaj grup Polaków!! Zacznij żyć i zaprzyjaźniać się z lokalsami. Ja miałam znowu dużo szczęścia na Erasmusie, ponieważ z Polski były tylko dwie osoby (ja i Piotr). Piotr, tak samo jak ja, celował na poduczenie się francuskiego na naszej wymianie. Mieliśmy wspólny cel i cały czas próbowaliśmy go osiągnąć. Chodziliśmy na darmową naukę francuskiego w szkole, cały czas na imprezy z francuzami, w akademiku byliśmy zazwyczaj tylko z osobami, które mówiły po francusku.

6. SPRÓBUJ AUTOSTOPA

Autostop…nauczył mnie wielu rzeczy. A przede wszystkim – francuskiego. Wraz z Piotrem zwiedziliśmy połowę Francji autostopem. Z Reims (koło Paryża) do Marseille potrafiliśmy dojechać stopem w 12 godzin. Co takiego dał nam autostop w nauce francuskiego? Wszystko! Ludzie, którzy nas zabierali, praktycznie nigdy nie mówili po angielsku. Byli to francuzi w wieku średnim czy też kierowcy tirów, którzy nigdy z obcokrajowcami czy autostopem nie mieli do czynienia. Zawsze z kierowcami prowadziliśmy rozmowy po francusku, żeby nie było głupiej ciszy. Zawsze zadawali nam mnóstwo pytań, skąd jesteśmy, dlaczego to robimy, czy się nie boimy etc…Wszystko po francusku.

7. KUP KSIĄŻKĘ BLONDYNKA NA JĘZYKACH BEATY PAWLIKOWSKIEJ (To nie jest reklama!)

Ja za bardzo nie lubię uczyć się z książki, ale to co Beata Pawlikowska wymyśliła na naukę języków obcych jest po prostu rewelacyjne. Kupiłam sobie jej książkę przed moim wyjazdem do Peru. Uwaga! Nie umiałam nic po hiszpańsku. Miesiąc przed wyjazdem do Peru, zaczęłam się uczyć z książki Beaty. Po dwóch miesiącach życia w Peru, zaczęłam mówić po hiszpańsku. Oczywiście nie tylko książka Beaty tutaj pomogła. Mamy tutaj biuro podróży, nasi współpracownicy mówią tylko po hiszpańsku, więc na co dzień miałam tylko ten język.

W książce Beaty nie ma praktycznie nic z gramatyki. Jest ona tak fajnie zrobiona, że wystarczy Ci miesiąc na przejście całej książki, czyli pięciu poziomów. Do tego jest tam płytka CD,  którą możesz puścić przed spaniem, sprzątając sobie pokój czy prowadząc samochód. Książka jest napisana rewelacyjną metodą, bardzo łatwo się wszystko zapamiętuje. Gorąco polecam. Choć słyszałam, że ciężko jest ją teraz kupić. Beata napisała tą metodą parę książek (hiszpański, włoski, francuski chyba niemiecki i angielski jeszcze).

Uwaga! Widziałam dużo negatywnych komentarzy na temat książki Beaty, zwłaszcza od nauczycielek francuskiego. Ta książka na pewno nie jest idealna i nie jest ona dla tych, którzy chcą znać francuski na poziomie c2 i zdawać egzaminy z tego poziomu. Jest to przede wszystkim książka, która Wam pomaga w zapamiętywaniu słówek i prostej nauki tego języka. Nie jest ona stworzona dla osób, które chcą się nauczyć francuskiego profesjonalnie.

8. RADIO + PRASA ZAGRANICZNA ZA DARMO

Nie musisz kupować drogich zagranicznych gazet poświęconych przede wszystkim na naukę języka obcego. Najlepszą metodą jest czytanie zagranicznych gazet online:

  • uczysz się hiszpańskiego, czytaj sobie np. http://www.elmundo.es/ (bardziej dla zaawansowanych)
  • uczysz się francuskiego, czytaj sobie http://www.lemonde.fr/ (bardziej dla zaawansowanych)
  • uczysz się angielskiego: http://www.bbc.co.uk/learningenglish/ (wszystkie poziomy)
  • słuchaj radia zagranicznego nie zważając na to czy dopiero zaczynasz się uczyć danego języka, lub czy chcesz go podszlifować

Jak czytać gazety zagraniczne? Zapewne nie będziesz rozumiała całego tekstu, który czytasz. Zawsze miej ze sobą długopis oraz kartkę, żeby wpisywać tam słówka, których nie rozumiesz. Następnie wchodzisz na google translate i tłumaczysz sobie wszystkie słówka których nie zrozumiałaś. Kolejny krok: czytasz drugi raz ten sam tekst, ale już z większym zrozumieniem. Pamiętaj! Musisz ten tekst przeczytać dwa albo trzy razy, jeśli tylko raz przeczytasz to nie zapamiętasz nowych słówek. No chyba, że jesteś mistrzem w zapamiętywaniu.

9. Jeśli uczysz się języka chińskiego to musisz wyjechać do Chin. Bez sensu uczyć się tego języka, jeśli nie planujesz wyjazdu do Chin chociaż na rok. Ja na początku uczyłam się w Instytucie Konfucjusza w Krakowie (którego bardzo polecam, świetne profesorki). Ale tak naprawdę zaczęłam rozumieć ten język dopiero w Chinach. Jest to miejsce idealne na naukę tego języka. Zwłaszcza jeśli wyjeżdżasz do mniejszych miast, gdzie tylko garstka ludzi umie mówić po angielsku. Taxi, restauracja, kupno biletu, metro, hotel – wszystko trzeba załatwiać po chińsku. W Chinach nie musisz szukać chińskich znajomych, oni sami Cię znajdą. Chińczycy są bardzo ciekawi obcokrajowców i dla nich to prestiż mieć znajomego z Europy. Oczywiście wyjeżdżając do Chin musisz kontynuować naukę tego języka najlepiej z prywatną nauczycielką. Jest to dość trudny język do nauczenia się samemu, nawet jeśli mieszkasz w Chinach. Mam znajomych co mieszkają w Chinach po 10 lat, a potrafią powiedzieć tylko parę słów po chińsku, ponieważ nigdy tak naprawdę się tego języka nie uczyli. Jeśli jesteś na studiach, wyjedź do Chin z organizacją AIESEC. Byłam z nimi w Nepalu oraz Chinach. Jest to dobry początek na rozpoczęcie życia podróżniczego 🙂 Aplikacja, która Ci uratuje życie w Chinach to Pleco.

Więcej o moim chińskim życiu dowiecie się tutaj.

CO NA MNIE NIE DZIAŁA W NAUCE JĘZYKÓW OBCYCH?

  • fiszki: nakupowałam tego tak dużo, praktycznie na każdy język, którego się uczyłam- niestety użyłam tego może ze dwa razy…
  • aplikacje online w stylu duolingo etc… próbowałam tego w języku francuskim oraz chińskim, ale po tygodniu już motywacja całkowicie spadła, nie byłam regularna i mało zapamiętywałam z tego
  • książki z gramatyką: gramatykę danego języka uczę się prze rozmowy/ dialogi związane z danym zagadnieniem

A jakie Wy macie metody nauki języka obcego? Dajcie znać! Może dowiem się czegoś nowego 😉 Jakie języki już znacie i który był dla Was najtrudniejszy w nauce języków?

Spodobają Ci się również

Leave A Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *